Cenzuruje i ogranicza wolność gospodarczą. Co zrobił Radny Krakowa Łukasz Wantuch?

Cenzuruje i ogranicza wolność gospodarczą. Co zrobił Radny Krakowa Łukasz Wantuch?

Radny Miasta Krakowa Łukasz Wantuch ogranicza wolność słowa i wolność gospodarczą. Chce być cenzorem, decydować o tym, co można mówić i pokazywać, a czego nie. Domaga się zakazu głoszenia prawdy o aborcji, szantażuje przedsiębiorcę i doprowadza firmę do utraty legalnych przychodów.

Łukasz Wantuch w mediach społecznościowych wyraził oburzenie faktem, iż przy ruchliwej Alei 29-go Listopada na powierzchni reklamowej należącej do prywatnej firmy umieszczony został bilbord antyaborcyjny, ukazujący ofiarę aborcji. Samorządowiec przypuścił atak na właściciela firmy, która wykonała zlecenie Fundacji Pro–Prawo do Życia i umieściła fotografię dziecka zabitego w wyniku aborcji. Pan Wantuch swoim zaangażowaniem w sprawę spowodował, iż właściciel Firmy Vegaboard Paweł Obydziński zasłonił zdjęcie, a następnie nie wyraził zgody na dalszą realizację legalnie zawartej umowy cywilno-prawnej z Fundacją Pro – prawo do życia. Dotyczy to również bilbordów w innych lokalizacjach.

W swoim poście radny miasta Krakowa skonstatował, iż „takie firmy powinny mieć z automatu wypowiadane WSZYSTKIE umowy na dzierżawę terenów gminnych na swoje instalacje”.

Sprawa przedsiębiorcy udostępniającego powierzchnie reklamowe przypomina nieco sprawę drukarza z Łodzi, który z kolei odmówił wykonania zlecenia – tj. wydrukowania materiałów promujących ruch LGBT. Zaatakowano go, ponieważ skorzystał z wolności gospodarczej i konkretnego zlecenia nie wykonał. Natomiast przedsiębiorca, który podpisał umowę i wykonał zlecenie Fundacji Pro–Prawo do życia został zaatakowany i zaszantażowany ponieważ zlecenie klienta wykonał. Naruszono dobra osobiste właściciela firmy, w tym jego dobre imię. Ponadto narażono go na znaczne ograniczenie możliwości zarobkowania, mimo, że nic nagannego nie uczynił.

Co takiego zrobił Łukasz Wantuch? Dowiemy się niebawem

Pan Wantuch powinien wiedzieć, że w kwestiach uznanych przez siebie za sporne ma prawo zwrócić się do sądu. Nie zaś uciekać się do chwytów poniżej pasa. Dnia 18 sierpnia pan Łukasz Wantuch zamieścił komentarz (pod własnym postem z dnia poprzedniego) o następującej treści „Udało się! Po mojej interwencji, w ciągu 24 h zostało zaklejone zdjęcie z abortowanym płodem. Co więcej, firma będąca właścicielem nośnika zobowiązała się (w formie pisemnej) że nie będzie już zamieszczać takich zdjęć na żadnym swoim nośniku w całym Krakowie! Jak udało mi się to osiągnąć? Było to trudne i wymagało podjęcia specjalnych kroków, w tym podpisania pewnego dokumentu ale udało się! W takich chwilach czuję, że bycie radnym ma sens”.

Czym były owe specjalne kroki? Nie wiadomo. Mamy nadzieję, że ustali to Sąd. Pan Łukasz Wantuch ma prawo nie podzielać poglądów obrońców życia. Nie jest jednak uprawniony do zastraszania innych osób i wymuszania na nich podejmowania określonego działania albo zaniechania realizacji podjętych zobowiązań. Sprawa znajdzie swój finał na sali sądowej – informują działacze Fundacji Pro – Prawo do życia.

Popierasz to co robimy?

Wesprzyj nasze akcje

Także mogą Cię zainteresować: