Fala hejtu wobec wszystkiego, co kojarzy się z obroną życia poczętego przybrała rozmiary niszczącego tsunami za sprawą celebrytek, które poczuły się nagle wywołane do tablicy. Instagramowe, Twitterowe i facebookowe konta różnej maści artystek zapełniły się treściami, z których jasno wynika ich stosunek do życia podejrzanych o chorobę nienarodzonych dzieci. Według relacji oburzonej wyrokiem Trybunału uczestniczki „debaty” o aborcji Mai Ostaszewskiej, „czekają nas ludzkie dramaty, bowiem Polki będą zmuszone do donoszenia patologicznych ciąż”.
W podobnym tonie wypowiedziała się inna aktorka, Olga Frycz: „Nie jestem w stanie pojąć, jakim trzeba być potworem i sadystą, żeby zmuszać kobiety do porodu martwego dziecka, żeby skazywać kobiety na traumę na całe życie, żeby kazać jej patrzeć na pozbawione organów, zdeformowane, martwe dziecko”. „Myślę o piekle i ogromnej tragedii czekających teraz na wiele kobiet. Jest mi tak strasznie przykro. I czuję się̨ tak bardzo bezsilna” – pisała z kolei Magda Boczarska. Odważniejszą deklaracją podzieliła się ze swoimi fanami Maja Bohosiewicz, która – w sytuacji zagrażającej jej życiu ciąży lub śmiertelnej choroby dziecka – wyjechałaby „za granicę zrobić́ to, czego w naszym kraju nie można zrobić́ już̇ legalnie”.
Przywołane głosy celebrytek stanowią jedynie odprysk tego, co do powiedzenia miały powszechniej znane ze swoich pro-aborcyjnych poglądów „artystki”. Do stałego składu ulicznych bojowniczek o „prawa kobiet”, obok Ostaszewskiej, należą: Kinga Rusin, Magdalena Cielecka, Anna Mucha i wiele, wiele innych twarzy show-biznesu. Sprawa aborcji – jak mało co – solidaryzuje celebrycką kastę do tego stopnia, iż na środowiskowy ostracyzm narażone są inaczej myślące koleżanki. Mogła się o tym przekonać Anna Lewandowska, od której domagano się zajęcia oficjalnego, czyli pro-aborcyjnego, stanowiska. Jednak jej lakoniczny komentarz właściwie nic nie wyjaśnia: „Zawsze, a teraz szczególnie, powinniśmy się wspierać, a nie dzielić. Bycie kobietą i bycie matką to odpowiedzialność oparta na miłości. Wierzę w kobiety, wierzę w miłość, wierzę w wolność i jest mi dziś bardzo smutno…”.
Trudno zrozumieć tę domagającą się krwi niewinnej wrzawę. Być może w świecie rozrywki nie ma miejsca na chore, wymagające opieki i poświęcenia dziecko, wszak dla większości celebrytek sława trwać będzie zaledwie ich pięć najlepszych minut. Jedno jest pewne, ostatni wyrok TK w sprawie aborcji eugenicznej nie usunie z ludzkiego doświadczenia bólu i cierpienia, wyeliminuje jedynie ich zbrodnicze oblicze.