Ludzie się obudzili – wywiad z Kają Godek

p1060379Mnie to cieszy, że odzywają się osoby, które mają niepełnosprawne dzieci, bo jest to w pewnym sensie odczarowanie tego schematu, który nam próbowano przez te lata nałożyć: rodzice niepełnosprawnych dzieci to dopiero mogą wam wytłumaczyć jaka aborcja jest potrzebna, bo patrzcie na nich.

p1060379Mnie to cieszy, że odzywają się osoby, które mają niepełnosprawne dzieci, bo jest to w pewnym sensie odczarowanie tego schematu, który nam próbowano przez te lata nałożyć: rodzice niepełnosprawnych dzieci to dopiero mogą wam wytłumaczyć jaka aborcja jest potrzebna, bo patrzcie na nich.

Przez ostatni tydzień świat mediów można powiedzieć wariuje na Pani punkcie. Nie obawia się Pani, że to odciąga uwagę od istoty sprawy?

Zauważyłam, że portale piszą artykuły na mój temat, ale to w ogóle nie o to chodzi, żeby pisać na mój temat, ale by pisać o problemie, o którym mówiłam. Najważniejsze jest, by mówić o naszym projekcie i o tym, dlaczego on jest taki ważny. Z całą pewnością mam takie wrażenie, że następuje umiejscawianie tej uwagi nie w tym miejscu, gdzie należy.

Do fundacji przychodzi mnóstwo maili z podziękowaniami, w tym często od rodziców chorych dzieci. Skąd taka reakcja? Przecież projekt ustawy został przez Sejm odrzucony.

To jest bardzo ciekawe. Myślę, że ludzie mają poczucie, że debata w Sejmie nie jest żadną przegraną. Pojawiły się takie informacje w przestrzeni publicznej, których wcześniej nie było, albo może które nie były zbyt głośno przedstawiane, no i to jest rzeczywiście optymistyczny sygnał. Myślę też, że ludzie piszą z wdzięczności, że mówiliśmy pewne rzeczy. Mnie to cieszy, że odzywają się osoby, które mają niepełnosprawne dzieci, bo jest to w pewnym sensie odczarowanie tego schematu, który nam próbowano przez te lata nałożyć: rodzice niepełnosprawnych dzieci to dopiero mogą wam wytłumaczyć jaka aborcja jest potrzebna, bo patrzcie na nich. Tutaj potwierdza się teza, którą ja miałam na poziomie intuicji: nie da się żyć z dzieckiem niepełnosprawnym, mieć codziennie kontakt z tym dzieckiem i nie być pro-life, nie widzieć w tym dziecku człowieka.

Napisał do mnie pan, który ma dwudziesto-kilkuletnią córeczkę z zespołem Downa i mimo że ona ma już tyle lat, to on z miłością pisze o niej „córeczka”. I to jest piękne, że ludzie się w pewnym sensie odblokowali i mówią o swoich doświadczeniach. Na pewno warto się w takie głosy wsłuchać.

Czy myśli Pani, że wobec tego ludzie będą się bardziej angażować w ochronę chorych dzieci?

Mam taką nadzieję. Nie wiem, czy tak będzie, ale mam taką nadzieję. Przecież ja tak samo trafiłam do fundacji. Kiedy zaczęła sie ta kampania przeciw aborcji eugenicznej (ona nie była jeszcze wtedy kampanią sejmową, ale społeczną), to zwróciło to moją uwagę. Rozumiem, że ja odbieram jakieś wyrazy uznania za wystąpienie w Sejmie, ale ja jestem tutaj taka osobą, która przyszła do Fundacji i powiedziała: ja oddaję swoje zasoby do pracy przy tej sprawie. A tak naprawdę ten temat zaczęli ludzie, którzy mieli odwagę tę kwestię w przestrzeni publicznej poruszyć. I tu szczególne uznanie należy się Mariuszowi Dzierżawskiemu.

Jakie dobro przyniesie zmiana prawa, na takie, które chroni życie dzieci? Przecież kwestia aborcji nie dotyka bezpośrednio wielu ludzi?

Przede wszystkim uratujemy kilkaset dzieci rocznie. Po drugie -prawo pełni rolę normotwórczą. Teraz prawo mówi – niepełnosprawne dzieci można zabijać. Po trzecie jest to odzyskanie szacunku dla takich dzieci i ich rodzin. Obecna ustawa strasznie pustoszy ludzkie myślenie. Wiele osób patrzy na osobę niepełnosprawną i myśli sobie, że ona jest taka straszna, że nawet prawo pozwala ten problem „rozwiązać”. Ustawa tworzy więc uprzedzenia i utrwala uprzedzenia wobec osób niepełnosprawnych. Po czwarte ustawa niszczy lekarzy i położne – oni poszli na studia medyczne by ratować ludzkie życie, a mówi się im, że zasadniczo mają życie ratować, ale w niektórych przypadkach mają zabijać.

Myślę, że skutki społeczne dotyczą dużo większej liczby osób niż te, które stają wobec niepomyślnej diagnozy w okresie ciąży.

{flike} 

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN