Kraków: „Nie mam z kim rozmawiać., wszyscy mówią, że trzeba usunąć…”

Nie mam z kim o tym rozmawiać, wszyscy mówią, że trzeba usunąć - tak powiedział nam jeden z rozmówców podczas pikiety antyaborcyjnej, która odbyła się w niedzielne popołudnie 9 lutego br. na Rynku Głównym.

W czasie, gdy prezentujemy tragiczne efekty „zabiegu” uznawanego przez niektórych za prawo wyboru, podchodzą do nas ludzie – jedni po to, aby porozmawiać i zdobyć nowe dla siebie informacje, inni po to, aby nam podziękować za to, co robimy, a pozostali, aby wyrazić swoją dezaprobatę dla pokazywania prawdziwego oblicza aborcji. Przez Rynek Główny przechodzi wielu cudzoziemców, z uwagi na nich mamy jeden baner w języku angielskim. Często widać, jak turyści z uwagą przyglądają się fotografiom, czytają napisy. Być może dla wielu z nich jest to pierwsze zetkniecie z obiektywnym przekazem dotyczącym zabijania dzieci nienarodzonych.

Wśród obcokrajowców są również osoby działające w ruchach pro-life. Dziś podeszła do nas Włoszka, która jest przewodniczącą stowarzyszenia pro-life w Turynie. Okazała swoją aprobatę dla tego, co robimy.

Jednym z naszych rozmówców był młody Białorusin mówiący po polsku, który wyraził chęć rozmowy na temat aborcji w przypadku dzieci, które urodzą się chore i będą cierpiały przez resztę życia. Spokojna, rzeczowa, życzliwa rozmowa, przytaczane przez nas argumenty przekonały naszego rozmówcę, iż aborcja nie jest dobrym wyjściem z sytuacji. Mężczyzna szczerze przyznał – (…) nie mam z kim o tym rozmawiać, wszyscy mówią, że trzeba usunąć…(…). Wygląda na to, że od nas po raz pierwszy usłyszał o tym, że aborcja to coś złego, a danie dziecku szansy jest najlepszym rozwiązaniem.

Nie jest tajemnicą to, że niejednokrotnie dziecko rodzi się w lepszym stanie niż przewidywały to badania prenatalne oraz to, że osoba z niepełnosprawnością może być szczęśliwa, czasami nawet bardziej niż człowiek zdrowy. Urodzony już człowiek też może zachorować lub ulec wypadkowi… I co wtedy? Mamy go zlikwidować? Zabijanie dzieci podejrzanych o chorobę to barbarzyństwo i pójście na łatwiznę, które hamuje rozwój medycyny.

Rozmowa z młodym Białorusinem utwierdziła nas w przekonaniu, że nasze działania mają sens i są bardzo potrzebne. Są one adresowane przede wszystkim do ludzi, których pozbawiono dostępu do prawdy, a którzy mają otwarte serce i umysły i są gotowi do zrewidowania swojego sposobu myślenia.

Podeszła do nas również pani z niepełnosprawną córką i w sposób zdecydowany wyraziła uznanie dla naszych działań „Dobrze, że to pokazujecie, wystarczy, że ktoś raz to zobaczy i to już zostaje na zawsze. To działa, nawet jak ktoś nic nie mówi”. Z kolei dwie starsze panie z pretensją w głosie zarzuciły jednemu z naszych wolontariuszy, że jest młody i niewiele wie o życiu… Skąd ta pewność? To nic innego jak kolejna próba odwrócenia uwagi od istoty problemu…

Pomimo przeszkód i trudności utrzymamy naszą regularna obecność w miejscach publicznych, aby było z kim rozmawiać.

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Po co mamy dzieci?

Podwójne morderstwo za odmowę aborcji

Będzie zawiadomienie do prokuratury w sprawie aborcji jednego z bliźniąt

Stan New Jersey chce zagładzać pacjentów z demencją

Co to jest ta selektywna aborcja?

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: