przemocJuż jutro w Sejmie drugie czytanie niebezpiecznego projektu.

Ja zgodziłam się dziś mówić o gender, ale nie o aborcji! – w ten sposób obecna Pełnomocnik ds. Równego Traktowania Małgorzata Fuszara próbowała ratować się przed pytaniami o aborcję, które zadawali jej w styczniu br. uczestnicy odbywającej się w KAI konferencji „Gender oczami specjalistów”. Tymczasem praktyczna realizacja ideologii genderowej prowadzi do wniosku, że aborcja to drugie imię gender.

Konwencja przemocowa, której drugie czytanie ma się odbyć na najbliższym posiedzeniu parlamentu będzie prowadzić do upowszechniania w Polsce zabijania nienarodzonych dzieci.

W maju bieżącego roku Instytut Ordo Iuris przygotował analizę możliwości stosowania zapisów Konwencji podając przykład analogicznego dokumentu podpisanego przez kraje Ameryki, tj. Konwencji z Belem do Para. Na mocy postanowień z Belem do Para utworzono Komitet Ekspertów monitorujący wdrażanie przyjętych zapisów. Ciało to jest bliźniaczo podobne do GREVIO – grupy mającej czuwać nad realizacją Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy. Komitet Ekspertów wywiera nacisk na poszerzanie dostępu do aborcji. Odmowa zabicia dziecka jest bowiem uważana za przemoc wobec matki (sic!). Jest to także zgodne z ideologią genderową, gdzie ciążę postrzega się jako ograniczenie kobiety jej biologią, jako opresję, z której ma ona prawo się wyzwolić.

Widząc znaczną przewagę przeciwników aborcji w polskim społeczeństwie (w poszczególnych badaniach jest to zwykle 75 – 80% w stosunku do 7% jej zwolenników), ruchy feministyczne mają świadomość, że nie dadzą rady przeforsować swoich postulatów stawiając je w przestrzeni publicznej wprost. Kampanie społeczne sprzeciwiające się zabijaniu poczętych dzieci kończą się zawsze setkami tysięcy głosów poparcia wobec ledwie 30 tys., które udało się 3 lata temu zebrać lewicy. Feministki próbują zatem osiągnąć swoje ideologiczne cele pod osłoną pięknie brzmiących haseł o obronie kobiet i wyrównywaniu ich pozycji społecznej. Forsują środki, które choć na pierwszy rzut oka, nie stwarzają zagrożenia, faktycznie jednak dają pole do odgórnego zaprowadzenia rozwiązań, których obywatele nie akceptują.

Kiedy w 1995 r. na konferencji w Pekinie wpisano do dokumentów końcowych hasło „gender”, nikt go jednoznacznie nie zdefiniował. Ów chaos pojęciowy trwa do dziś. Na potrzeby przeprowadzania groźnej rewolucji kulturowej informuje się opinię publiczną, że w gender chodzi np. o wyrównanie płac kobiet i mężczyzn, bo panie zarabiają 700 zł mniej od panów. Albo o to, żeby mężowie pomagali żonom w pracach domowych. Tymczasem przyjęcie niedookreślonych założeń przy oddaniu kontroli nad ich wykonywaniem międzynarodowemu komitetowi, który łatwo będzie skolonizować lewicowej międzynarodówce – to prezent dla zwolenników cywilizacji śmierci. Skutki będą opłakane: pod pozorem walki z przemocą wobec kobiet rozpropaguje się… ich zabijanie. W 2013 r. mieliśmy w Polsce 1306 aborcji. Z pewnością około połowa z nich została przeprowadzona na dziewczynkach. To kobiety, które najsilniej doświadczyły przemocy, a których Konwencja w żaden sposób nie ochroni. Wręcz przeciwnie – przemoc tę będzie promować.

{flike}

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN