Pikieta 14 lutegoJak każdego miesiąca, w lutym także dwa razy zebraliśmy się, by bronić życia ludzi nienarodzonych. Dwie pikiety – niby zwyczajne, a bardzo się od siebie różniące.

14 lutego spotkaliśmy się w bardzo małym gronie, w naszym stałym miejscu – ot, zwykła pikieta, sprawdzony sposób na budzenie sumień. Nie informowaliśmy mediów. Przez Plac Wiosny Ludów w ciągu półtorej godziny przewinęły się setki ludzi.

Pikieta 14 lutegoJak każdego miesiąca, w lutym także dwa razy zebraliśmy się, by bronić życia ludzi nienarodzonych. Dwie pikiety – niby zwyczajne, a bardzo się od siebie różniące.

14 lutego spotkaliśmy się w bardzo małym gronie, w naszym stałym miejscu – ot, zwykła pikieta, sprawdzony sposób na budzenie sumień. Nie informowaliśmy mediów. Przez Plac Wiosny Ludów w ciągu półtorej godziny przewinęły się setki ludzi. Dzięki naszemu plakatowi mieli okazję zapoznać się z tym, jak wygląda aborcja dziecka w 24. tygodniu od poczęcia. Podeszło parę osób, którym najwyraźniej nie podoba się pokazywanie prawdy i budzenie ich sumień ze snu. Pewna pani usiłowała nas przekonać, że aborcje w Polsce wykonuje się tylko do 20. tygodnia ciąży. Zupełnie jakby 4 tygodnie stanowiły wielką różnicę, jakby młodsze dziecko było mniej człowiekiem.

***

Pikieta 21 lutegoTydzień później spotkaliśmy się w zupełnie nowym miejscu – na Placu Wolności. Pogoda była piękna, przybyło kilku naszych zwolenników. Wszystko przebiegło bez zakłóceń, działaliśmy z energią i entuzjazmem. Cieszyliśmy się, kiedy mogliśmy porozmawiać z ludźmi, którzy przyszli się czegoś dowiedzieć lub zapytać. Podczas tej pikiety zdarzyło się to dwukrotnie i chcę podkreślić, że takie rozmowy są bardzo cenne.

Podczas drugiej styczniowej pikiety miałam okazję rozmawiać z kobietą, która stawiała wyżej źle pojętą wolność kobiet niż życie ich dzieci. Po argumencie „moje ciało, mój wybór” przyszła pora na argument „zgwałcone kobiety mają prawo do aborcji”, następnie padło zdanie, którego nigdy nie spodziewałabym się usłyszeć: „a może to dziecko z plakatu nie chciało żyć?”. Absurdalności ostatniego zdania nie trzeba nikomu tłumaczyć. Jeśli będziemy w ten sposób myśleć, zrobi się strasznie, bo nagle nie będzie prawa do życia, tylko domniemana chęć życia. W różny sposób usprawiedliwia się zabójstwa, byle tylko nie musieć mierzyć się z moralnym problemem i dysonansem między zdjęciem martwego dziecka na plakacie a swoimi przekonaniami. Na pierwsze dwa, typowe dla środowisk feministycznych argumenty, odpowiadam: nie twoje ciało, nie twój wybór! To jest inny człowiek, który nie jest twoją własnością, jest podmiotem i jak podmiot powinien być traktowany. Wybór ma mieć miejsce przed podjęciem aktywności seksualnej. Dziecko poczęte pod przymusem też ma prawo żyć, nie wolno go karać śmiercią za przestępstwo ojca. Co więcej, z wielu świadectw wynika, że aborcja dla dużej ilości zgwałconych kobiet stała się traumą większą niż gwałt.

Dojrzały człowiek musi umieć stanąć w prawdzie: spojrzeć na zdjęcie martwego dziecka i nie łamać sobie głowy wymyślając najdziwaczniejsze usprawiedliwienia dla tego czynu (’to nie jest człowiek’, 'nie ma świadomości’ 'a może nie chce żyć?’), nie wyrażać dezaprobaty wobec obrońców życia, bo pokazują „takie straszne rzeczy”, tylko przyjąć do wiadomości, że na plakacie widnieje zamordowany człowiek. Zło nie stanie się mniejszym złem, jeśli je ładnie nazwiemy i będziemy na wszelkie sposoby usprawiedliwiać.

{flike}

Nasza fundacja utrzymuje się jedynie z wpłat ludzi dobrej woli. Przekaż 1% podatku na naszą działalność statutową. KRS nr 0000233080. 

Czy wiesz, ze grozi nam zniknięcie z mediów społecznościowych? 

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywac informację o najważniejszych wydarzeniach na froncie walki z aborcją i deprawacją!

     

    Także mogą Cię zainteresować:

    Wesprzyj naszą działalność:

    . PLN