Rafał Trzaskowski – uśmiechnięty kandydat na prezydenta Polski bez pardonu opowiada się za mordowaniem dzieci nienarodzonych. Podczas licznych spotkań z mieszkańcami różnych miast w ramach kampanii wyborczej wielokrotnie wypowiada się przeciwko prawu dzieci poczętych do życia. Tak zwaną aborcję utożsamia z prawem kobiet do decydowania o własnym zdrowiu. Zapowiada podjęcie intensywnych działań w kierunku pogorszenia i tak już fatalnej sytuacji niechcianych dzieci, które jeszcze się nie narodziły.
W czasie konferencji w Bielsku-Białej, zorganizowanej z okazji dnia kobiet, oświadczył – „Jeżeli Sejmowi nie starczy odwagi, zgłoszę własną ustawę i wywrę taką presję, by to średniowieczne prawo antyaborcyjne odeszło do lamusa”. Chcąc przypodobać się kobietom i zyskać ich głosy, obiecuje umożliwienie nieskrępowanego mordowania dzieci nienarodzonych, zwłaszcza tych do 12 tygodnia ciąży. A przecież połowa tych dzieci to dziewczynki. „Obrońca” kobiet podnosi rękę na te najmniejsze z nich i najbardziej bezbronne, które nawet krzyczeć nie mogą.
Uśmiechnięty kandydat do pełnienia funkcji głowy państwa polskiego myli prawo kobiet do decydowania o własnym życiu i zdrowiu z urojonym „prawem” do pozbawiania życia własnych i cudzych dzieci. Jeśli ktoś opowiada się za zabijaniem niewinnych ludzi i mieni się obrońcą kobiet, jest kłamcą, który im szkodzi. No i najwidoczniej chce zdobyć głosy tych mężczyzn, którzy nie chcą brać odpowiedzialności za swoje postępowanie i oddają swoje dzieci w ręce zabójców.
Ach to średniowiecze…
Trzaskowski, zapowiadając, iż „średniowieczne prawo” przejdzie do lamusa, nie ma pojęcia, o czym mówi. Logiczne myślenie nie jest mocną stroną aborcjonistów. Otóż w owym średniowieczu, do którego uśmiechnięty polityk nawiązuje, tzw. spędzenie płodu, czyli zabicie dziecka nienarodzonego, było ciężkim przestępstwem, za które wymierzano bardzo surowe kary. Jak to się ma do współczesnego prawa polskiego, w którym matki zlecające zabójstwo własnych dzieci są z założenia całkowicie bezkarne, a pomocnicy sporadycznie ponoszą symboliczną odpowiedzialność karną? Nijak. Obecnie o średniowiecznym prawie w kontekście aborcji (czy choćby do niego zbliżonym) można jedynie pomarzyć.
Możliwość zabicia jednego dziecka warunkiem zdecydowania się na drugie
Z kolei na spotkaniu z mieszkańcami Zielonej Góry kandydat na najwyższy urząd w państwie skonstatował, że „nie ma nic bardziej nieludzkiego niż zmuszanie kobiety do tego, żeby rodziła wbrew swojemu przekonaniu, albo żeby nosiła ciążę, wiedząc, że skończy się tragicznie”. Zaiste! A rozerwanie dziecka na kawałki, wstrzyknięcie mu trucizny w serce czy zatrucie go pigułkami w ocenie pana Trzaskowskiego tragiczne nie jest. Nie ma to jak śmierć w męczarniach z rąk abortera! Czy pan słyszy samego siebie, panie Trzaskowski?
„My byliśmy w podobnej sytuacji. Moja żona nigdy nie zdecydowałaby się na kolejne dziecko, gdyby wtedy obowiązywało to średniowieczne prawo antyaborcyjne” – powiedział do uczestników spotkania w Zielonej Górze. Ograniczona możliwość zabicia własnego dziecka w oczach uśmiechniętego kandydata na prezydenta jest przeciwskazaniem do decydowania się na kolejne dzieci. Czy naprawdę chcemy, aby głową państwa był człowiek, który mówi takie rzeczy?
Przewrotna niby troska o kobiety i o kraj
„Zastanawiam się, jak można być takim hipokrytą, żeby starać się od czasu do czasu demonstrować, że kobieta jest na piedestale, a jak trzeba, to prawom kobiet się przeciwstawić” – kolejna „mądrość” wypowiedziana w Zielonej Górze przez polityka z pustym serduszkiem na piersi. Panie Trzaskowski – jak można być takim hipokrytą, żeby deklarując walkę z dyskryminacją samemu w skrajny sposób wykluczać niektórych ludzi i odmawiać im prawa do życia? Jak można być takim hipokrytą, żeby pod pozorem troski o kobiety najmłodsze z nich skazywać na śmierć, a te będące matkami skazywać na syndrom poaborcyjny i realne zagrożenie potępieniem po śmierci? Ponoć bywa pan katolikiem…
Polityk, który domaga się możliwości zabijania niewinnych, bezbronnych ludzi, zagraża nie tylko im, lecz działa na szkodę całego państwa. Trzeba chyba nie mieć instynktu samozachowawczego, aby głosować na kogoś takiego.
Zresztą nie tylko zabijanie dzieci poczętych jest istotnym punktem programu Trzaskowskiego, lecz również deprawowanie tych dzieci, które się narodziły – poprzez permisywną edukację seksualną oraz niszczenie morale w społeczeństwie poprzez afirmowanie niczym nieskrępowanej swobody obyczajowej. Ot, róbta co chceta.
Nim zagłosujemy, sprawdźmy jakie dany kandydat ma zamiary wobec dzieci. Pan Trzaskowski ma wobec nich bardzo złe zamiary, zatem również wobec Polski. Świadome i dobrowolne głosowanie za tymi, którzy walczą o aborcję lub gorszenie maluczkich, jest grzechem śmiertelnym.
Źródła:
https://www.rp.pl/…
https://polityka.se.pl/…
https://www.msn.com/pl-pl/…