Czy akcja „Przekażmy sobie znak pokoju” rzeczywiście jest akcją katolicką? A może służy po raz kolejny wywarciu agresywnego wpływu na katolików, by ta bezkrytycznie akceptowała zachowania i retorykę homoseksualistów?

Czy takiego prezydenta chcemy?
Zaiste nie sposób pojąć toku myślenia ludzi głosujących na polityków, którzy na swoje sztandary biorą mordowanie bezbronnych ludzi.