„Te nowe dane (…) ukazują ekstremalne zachęty finansowe, które istnieją dla aborcji w celach badawczych, by żywo urodzić całego noworodka wielkości wcześniaka (…)” – komentuje sprawę David Daleiden. Oznacza to, iż do uzyskania organów nie przeprowadzono aborcji. Dziecko musiało się urodzić żywe, by organy były świeże. Następnie, jak pokazuje praktyka w innych tego typu przypadkach, dzieci najprawdopodobniej pokrojono „na żywca” na kawałki. Cierpienie wcześniaka, któremu rozcina się brzuch lub klatkę piersiową dla pozyskania wątroby albo grasicy, są nie do opisania. Dziecko umiera dopiero wtedy, gdy oprawca wytnie mu wszystko, co chce sprzedać.
Takie zwyrodnialstwo jest możliwe, gdy aborcja jest legalna. Choć zabicie dziecka nie było aborcją, tylko eksperymentem medycznym na żywym wcześniaku, w wyniku którego dziecko zmarło, w papierach wpisuje się „aborcja”. Wtedy nikt nie zadaje pytań. Kto się upomni o dziecko, które zakwalifikowano do tej kategorii? Skoro państwo odbiera najmłodszym obywatelom przyrodzone prawo do życia, niech się nie dziwi, że są tacy, którzy będą skrupulatnie z tego prawa korzystać dla 765 dolarów za zbrodnię.
Źródło: https://www.lifenews.com/…