24 września 1996 roku (czyli wtedy, gdy środowiska lewicowe i liberalne przeforsowywały dopuszczenie w Polsce tzw. przesłanki społecznej umożliwiającej mordowanie dzieci poczętych – de facto przywrócenie zabijania na życzenie), Matka Teresa skierowała do Polaków następujące słowa „Tym, co najbardziej niszczy pokój we współczesnym świecie, jest aborcja”. Stwierdzenie to jest ponadczasowe i dla wielu może wydawać się abstrakcyjne i oderwane od rzeczywistości. A jednak na płaszczyźnie duchowej, która de facto kieruje widzialnym światem materialnym, słowa te mają kluczowe znaczenie. Zasada naczyń połączonych obowiązuje nie tylko w znanej nam fizyce.
Z kolei znane, lecz skutecznie wypierane pytanie misjonarki z Kalkuty jest jeszcze bardziej wymowne: „jeżeli matka może zabić swoje własne dziecko, co może powstrzymać Ciebie i mnie od zabijania się nawzajem?” Dlaczego dziwimy się temu, że jedno państwo napada na inne, że jeden człowiek zabija drugiego, który w niczym mu nie zawinił? Czemuż to nasze zdumienie budzi rozmiar i skala okrucieństwa popełnianego na terenach okupowanych i nie tylko tam? Podczas gdy jednocześnie rozerwanie człowieka (który się jeszcze nie narodził) na kawałki, wstrzyknięcie mu trucizny, zatrucie pigułkami, czy pozostawienie na śmierć w wyniku uduszenia (po tzw. nieudanej aborcji) jest uważane za prawo człowieka i utożsamiane z niesieniem pomocy.
Jak może być bezpiecznym świat, w którym najwięcej ludzi ginie pod sercami własnych matek, najczęściej z woli lub za przyzwoleniem tychże matek i niejednokrotnie również ojców? Jak możemy oczekiwać od mniej lub bardziej obcych respektowania naszego prawa do życia i integralności terytorialnej, skoro sami rościmy sobie prawo do uśmiercania własnych dzieci – najbardziej bezbronnych i niewinnych i brutalnie wyrywamy ich z tego miejsca, w którym wzrastają?
Na żadnym froncie wojennym w dziejach ludzkości nie zginęło tak wielu ludzi, ile zginęło z rąk zwolenników aborcji. Szacuje się, że tzw. aborcja w XX wieku pochłonęła 2,1 – 2,2 miliarda ofiar, a przy obecnym tempie zabijania i ok. 73 milionach ofiar rocznie (dane WHO), przez pierwsze 50 lat XXI wieku życie pod sercami matek straci ok. 3,5 miliarda ludzi.
Skoro można okrutnie zamordować dziecko poczęte, to w czym problem, by mordować tych już urodzonych? Skoro można rozerwać na kawałki na stole chirurgicznym, to dlaczego by nie rozrywać przy pomocy bomb?
Kto dziś podżega do wojny?
Jakże często bywa tak, że domagają się pokoju i bezpieczeństwa dla siebie ci, którzy jednocześnie aprobują przemoc wobec najsłabszych ze słabych i najbardziej bezbronnych spośród bezbronnych. Chcą być traktowani jak ludzie, a sami odmawiają człowieczeństwa innym. Chcą żyć, a sami odmawiają prawa do życia innym, tym najmniejszym spośród małych. Taki świat nie zazna pokoju, dopóki się nie nawróci do Prawdy, którą jest Bóg Trójjedyny i Jego Prawo.
Każdy, kto optuje za aborcją, ma swój udział w podżeganiu do wojny. Każdy, kto morduje dzieci, wspomaga ten proceder, czy choćby pośrednio umożliwia jego wykonywanie – sprowadza śmiertelne niebezpieczeństwo nie tylko na bezbronne ofiary, ale również na siebie i na cały kraj.
Historia lubi się powtarzać…
Nie jest tajemnicą, że w 20-leciu międzywojennym ubiegłego wieku w Polsce dokonano ok. 6 milionów aborcji, a szczególnie Warszawa była zagłębiem rozpusty i dzieciobójstwa prenatalnego. Jak wiemy radość z odzyskanej niepodległości nie trwała długo i nastało piekło drugiej wojny światowej.
Mający dar rozeznania wielu rzeczy o. Maksymilian Kolbe w rozmowie ze współwięźniami w niemieckim obozie zagłady pozbawiał ich złudzeń co do szybkiego zakończenia wojny. Jeden z towarzyszy niedoli, Adam Jóźwik, przytoczył wypowiedź o. Maksymiliana „Pamiętam, jak pocieszaliśmy się kiedyś, że wojna niedługo się skończy, że Niemcy zostaną pokonani. On nie podzielał naszego optymizmu. Mówił, że wojna nie tak szybko się skończy, jak ludzie myślą. Wojny łatwo się zaczynają, ale niełatwo kończą, a w tej wojnie zginie nas Polaków około 6 milionów. Po wojnie dowiedziałem się, że zginęło 6 milionów i 30 tysięcy. Pytaliśmy ojca Kolbe, na czym opiera takie przypuszczenia, wróżby? Odpowiedział krótko: aż strach powtarzać, w okresie międzywojennym zginęło w Polsce około 6 milionów nienarodzonych dzieci”.
Zresztą o. Kolbe nie jest jedynym świętym, który dogłębnie zrozumiał, jak potwornym złem jest aborcja i widział jej bezpośrednie i pośrednie powiązania z innymi odrażającymi formami zła. Takich osób jest oczywiście więcej.
Znany nam wszystkim o. Pio również widział ścisły związek między mordowaniem dzieci w łonach matek a śmiercionośnymi wojnami. Powiedział kiedyś „Gdyby przynajmniej przez jeden dzień nie popełniano grzechów przeciwko rodzącemu się życiu, w zamian Bóg dałby światu pokój i ustanie wszelkich wojen”. Nie są to bynajmniej wymysły kogoś borykającego się z urojeniami, lecz słowa poważnego kapłana obdarzonego przez Boga szczególnymi zdolnościami.
Przepełniony bojaźnią Bożą spowiednik z Pietrelciny, mówiąc o aborcji, słusznie zauważył, że „Tak przerażającego grzechu trzeba się bać” i ostrzegał: „Kiedy ludzkość zatraci swój lęk przed aborcją, będzie to najgorszy dzień dla ludzkości.”. A widząc obecnie osiągające już chyba swoje apogeum rozzuchwalenie sług Molocha na całym świecie, aż strach wyobrażać sobie, co się stanie, gdy zabraknie opamiętania i przyjdzie dzień gniewu Bożego.
Róbmy, co możemy, aby powstrzymać rzeź niewinnych i bezbronnych ludzi. Walcząc z aborcją, walczymy nie tylko o życie dzieci, lecz automatycznie również o pokój tu na ziemi oraz ocalenie dusz przed wiecznym zatraceniem w piekle. Zapraszamy do udziału w publicznych modlitwach Różańcowych o odnowę moralną narodu polskiego i w pikietach. Ora et labora…