2 września 2023 odbywało się zgromadzenie publiczne którego uczestnicy modlili się o odnowę moralną narodu polskiego i powstrzymanie aborcji. W tym samym dniu ulicami Katowic przechodził tzw. Marsz równości. Była dobra okazja, aby zadeklarowanym zwolennikom równości i tolerancji pokazać, że ofiarami jednej z najbardziej brutalnych form dyskryminacji są dzieci nienarodzone, których człowieczeństwo i fundamentalne prawo do życia jest negowane.
Głoszenie prawdy na temat aborcji bardzo nie spodobało się pewnemu małżeństwu z dwojgiem synów. Ojciec dzieci poczuł się w obowiązku donieść funkcjonariuszom policji o rzekomym naruszeniu artykułu 51 i 141 kodeksu wykroczeń. Nie pozwolił dzieciom poznać prawdy, nie otrzymały one rzetelnego wyjaśnienia na temat tego co widzą i słyszą. Klasyczna sytuacja, w której dorośli zupełnie obojętni na los zabijanych dzieci poczętych wykorzystują każdy pretekst (a już szczególnie własne dzieci), aby zwalczać publiczne prezentowanie prawdy na temat okrucieństwa aborcji.
Ruszyła machina policyjno-sądowa
Wskutek zawiadomienia ruszyła machina policyjno-sądowa. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach (do którego wpłynął wniosek o ukaranie) uznał swoją niewłaściwość miejscową i przekazał sprawę do Sądu Rejonowego Katowice-Zachód w Katowicach. Dnia 22.10.2024 Anna otrzymała wyrok nakazowy za rzekome naruszenie art. 141 kw. nakładający 1000 zł grzywny plus 170 zł opłat sądowych – zdaniem sędzi umieściła nieprzyzwoity rysunek w postaci baneru ze zdjęciem martwego płodu. Wyrok ten Anna zaskarżyła z pomocą Centrum Prawnego Fundacji Pro – Prawo do życia. Sąd nie zdecydował się umorzyć postępowania i postanowił przeprowadzić przewód sądowy zmierzający do ustalenia, czy organizator zgromadzenia dopuścił się naruszenia prawa.
Odbyły się trzy rozprawy sądowe, podczas których zeznawała obwiniona Anna, mężczyzna, który poczuł się zgorszony widokiem martwego dziecka, funkcjonariusz policji oraz uczestniczka zgromadzenia.
Co znamienne, sędzia prowadzący rozprawę odmówił zgody na zaprotokołowanie fragmentu wypowiedzi Ani, w której omawiając przykłady stosowania drastycznych zdjęć, wspomniała o zdjęciach więźniów obozów zagłady. Sędzia oburzył się porównywaniem aborcji do zbrodni w nazistowskich obozach zagłady czy do holocaustu… Jak widać – jedne zbrodnie można nazywać po imieniu oraz solidaryzować się z ofiarami, a inne zbrodnie nie są uznawane za coś złego i nie wolno cierpienia ich ofiar zestawiać z cierpieniem członków niektórych grup ludzi…
Największe pod względem liczby ofiar ludobójstwo w historii, jakim jest aborcja, zdaniem sędziego, tak dalece nie może być porównywane do innego ludobójstwa, że nawet posunął się do cenzury w protokole rozprawy…
Można wywnioskować, że śmierć jednych jest godna najwyższego ubolewania, a śmierć innych… niewarta uwagi, a wręcz jest emanacją praw człowieka (za takowe jest uważana aborcja).
Skazanie nieprawomocne w I instancji
Ostatecznie sędzia Sądu Rejonowego Katowice-Zachód w Katowicach Aleksander Legień wyrokiem z dnia 6 maja 2026 skazał Annę wymierzając jej karę grzywny 1000 zł plus 220 zł opłat sądowych. Sąd nie dopatrzył się wykroczenia z art. 51 kw (w kontekście wybryku). Uznał natomiast, że Anna dopuściła się wykroczenia stypizowanego w art. 141 kw „umieszczając w miejscu publicznym nieprzyzwoity rysunek, jakim był baner przedstawiający zdjęcie zakrwawionego, ludzkiego płodu”.
Oprócz tego sąd skonstatował, iż „Zachowanie obwinionej było umyślne – miała świadomość, że umieszczenie w miejscu publicznym baneru ze zdjęciem zakrwawionego, martwego płodu naruszy normy obyczajowe i moralne nakazujące szacunek dla ludzkich zwłok, przez co dopuszczając się tego zachowania działała celem realizacji znamion strony przedmiotowej czynu z art. 141 k.w. Brak jest przy tym podstaw do przyjęcia, że obwiniona działała w przewidzianym w art. 7 § 1 k.w. stanie nieświadomości co do zagrożenia karą zachowania, którego się dopuściła – jako osoba dorosła, o adekwatnej do wieku i doświadczenia życiowego wiedzy o fundamentalnym znaczeniu norm obyczajowych i moralnych nakazujących poszanowanie ludzkich zwłok, miała świadomość tego, że publiczne prezentowanie obrazu zbezczeszczonego martwego płodu jest zabronione (tym bardziej, że toczyły się już wobec niej i innych działaczy Fundacji postępowania w przedmiocie ich odpowiedzialności za popełnienie innych, analogicznych wykroczeń, sama zaś obwiniona wiedziała o zarzutach wskazujących na naruszanie takimi działaniami norm społecznych nakazujących szacunek dla zwłok)”.
Ponadto zdaniem sądu „Czyn, którego dopuściła się obwiniona, był karygodny; nie zachodziły jednocześnie jakiekolwiek okoliczności wyłączające winę obwinionej.
Stopień winy obwinionej oceniono jako pełny – będąc osobą dorosłą, o adekwatnej do wieku oraz prowadzonej działalności społecznej wiedzy o randze norm prawnych chroniących dobra prawne dzieci poczętych, w tym szacunek dla ich zwłok, obwiniona miała niezakłóconą możliwość postąpienia zgodnie z nimi, przez zaniechanie publicznej prezentacji obrazu znieważonych zwłok konkretnej, ludzkiej istoty. Zarzucalność postępowania obwinionej polega na wyborze określonego sposobu działania, naruszającego godność martwo urodzonego dziecka i godzącego w normy społeczne zapewniające ochronę jego szczątkom, nie zaś w wyborze określonego celu tego działania (jakim było kształtowanie przekonań opinii publicznej w ramach przysługującej obwinionej wolności słowa i wolności zgromadzeń).”
Po lekturze przytoczonych fragmentów uzasadnienia wyroku nasuwa się pytanie – czy samą aborcję, czyli rozmyślne pozbawiania życie niewinnego sąd również uznałby za bezprawne pogwałcenie godności dziecka poczętego i za czyn karygodny?
Utożsamianie prezentowania zdjęć martwego dziecka w celu zapobiegania zbrodni sąd utożsamił z brakiem szacunku dla zwłok. Z kolei sama zbrodnia (w tym przypadku aborcja) nie została przez ów sąd napiętnowana.
Ponadto sąd mylnie uznał, że Anna „miała świadomość, że umieszczenie w miejscu publicznym baneru ze zdjęciem zakrwawionego, martwego płodu naruszy normy obyczajowe i moralne nakazujące szacunek dla ludzkich zwłok”
A tymczasem prawda jest zupełnie inna – otóż obwiniona miała i ma świadomość, że umieszczanie w miejscu publicznym zdjęcia ilustrującego skutki aborcji jest konieczne w walce z aborcją, nawet pomimo tego, że co poniektórzy (również sędziowie) subiektywnie uznają to za czyn niezgodny z prawem.
Sąd również nie wziął pod uwagę, iż w wielokrotnie sądy nie znajdowały podstaw do karania obwinionych za pokazywanie zdjęć ofiar aborcji.
Dzięki obrońcy z ramienia Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris, niesprawiedliwy wyrok został zaskarżony na drodze apelacji i Anna ostatecznie została uniewinniona.
Uniewinnienie prawomocne w II instancji
1 września 2026 sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach wydał sprawiedliwy wyrok uniewinniający Anię z zarzutów z art. 51 i 141 kodeksu wykroczeń. Sąd słusznie zauważył, że „znamię „nieprzyzwoity” należy rozumieć jako „wulgarny, bezwstydny, nieobyczajny, demoralizujący”.
Sąd słusznie zauważył, że treści drastyczne, szokujące, a nawet oburzające nie są same w sobie tożsame z treściami nieprzyzwoitymi, a więc wulgarnymi, nieobyczajnymi czy demoralizującymi, łamiącymi normy obyczajowe, moralność, etykę lub budzącymi zgorszenie.
Sędzia skonstatował również, iż prezentowanie obrazu „nie zmierzało do naruszenia obyczajności publicznej jako dobra prawnie chronionego przepisem art. 141 kw, lecz stanowiło element ważnej społecznie debaty dotyczącej ochrony życia”
Sąd trafnie spostrzegł, że „w przestrzeni publicznej często mają miejsce różnego rodzaju kampanie społeczne, w ramach których prezentowane są zdjęcia, czy też filmy obrazujące cierpienie, przedstawiające np. szczątki ludzkie – ofiar wojennych, czy ofiar wypadków drogowych itp., które szokują i wywołują duże emocje, jednakże trudno uznać je za naruszające normy obyczajowe, a więc za nieprzyzwoite (bezwstydne, wulgarne).”.
Z powyższego powodu „Sąd odwoławczy uznał, że zarzucone obwinionej zachowanie nie stanowiło przejawu braku szacunku dla zwłok ludzkich i aby naruszało ono godność człowieka po jego śmierci, a w szczególności, aby tego rodzaju zamiar towarzyszył zachowaniu obwinionej.”.
Ponadto sąd wziął również pod uwagę to, że sądy (również Sąd Najwyższy) wielokrotnie uznawały, iż analogiczne zachowania (czyli publiczne prezentowanie drastycznych zdjęć ofiar aborcji) nie stanowią naruszenia prawa. Sąd słusznie zważył, że obwiniona wiedząc to mogła mieć uzasadnione przekonanie, iż działa w majestacie prawa.
Na przykładzie powyższej sprawy widać, że droga do oczyszczenia z niesłusznych zarzutów postawionych za walkę z aborcją może być długa i uciążliwa. Lecz mimo to jest możliwe zwycięstwo z niesprawiedliwością. Nie byłoby to możliwe bez działalności Centrum Prawnego Fundacji Pro – Prawo do życia oraz Stojących po jasnej stronie mocy prawników (m.in. z Ordo Iuris) wspierających tych, którzy walczą na pierwszej linii frontu z demonem aborcji.