Wyjątkowe jest to co dzieje się dalej. Urażona kobieta zwraca się do policji aby interweniowała, bo dzieci są zagrożone. Policja bada sprawę, nie widzi podstaw do interwencji, sprawa trafia do sądu rodzinnego.
Interweniująca kobieta jest Rzecznikiem Praw Dziecka. Sąd rodzinny nie chce odebrać dzieci rodzicom, więc rzeczniczka naciska na policjantów poprzez Komendanta Stołecznego Policji. Naciskani policjanci zabierają dzieci rodzicom i umieszczają je w domu dziecka. Sąd rodzinny nakazuje natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom, a odebranie dzieci uważa za skandal. Tym razem sąd ochronił rodzinę, ale nie zawsze tak bywa.
Ta sprawa dobrze ilustruje stosunek koalicji Tuska do dzieci i rodziców. Władza wie lepiej od rodziców, co jest dobre dla dzieci. Jeśli rodzice władzy nie słuchają, władza odbierze im dzieci. Dzisiaj za to, że szarpią dzieci, które chcą wbiec na jezdnię. Jutro za to, że nie chcą posyłać ich na masturbację, jak twierdzi władza, zdrowotną.