Zasada „primum non nocere” odchodzi do lamusa 

Uznana już w starożytności zasada, by po pierwsze nie szkodzić, odchodzi do lamusa w (wydawałoby się) bardzo postępowej medycynie współczesnej, a przynajmniej w tym, co się jako ową medycynę dziś uznaje. Przybywa nie tylko tych, którzy szkodzą nieświadomie, z niewiedzy czy nieświadomości powtarzając wyuczone wzorce postępowania. Coraz częściej uwidaczniają się szkodnicy, którzy w pełni świadomie wprowadzają i forsują procedury i preparaty szkodliwe dla zdrowia i życia ludzkiego.

Eksperyment na ludzkości pod kryptonimem pandemia Covid-19 dobitnie obnażył mechanizmy działania pseudonaukowej propagandy de facto nakierowanej nie na dobro pacjentów, lecz na interesy koncernów farmaceutycznych oraz pokazał na w jakim stopniu ludzie są podatni na zasiewaną psychozę strachu. Liczne dowody pokazują, że intencjonalnie stosowano lekarstwo gorsze od choroby, a i sama choroba nie była dziełem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, lecz była z góry zaplanowana.

Niespełna rok po ogłoszeniu pandemii na rynku farmaceutycznym pokazały się cudowne specyfiki mające chronić przed straszliwą zarazą i nabijać kieszenie Big Farmy (przede wszystkim to drugie). Preparaty te są mniej lub bardziej bezpośrednio powiązane z aborcją (komórki z linii płodowych wykorzystywane do testowania wszystkich szczepionek p/covid oraz do produkcji części z nich – szczegółowe informacje na ten temat znajdują się publikacji Abortowane dzieci jako surowiec branży medycznej.

Ponadto specyfiki nie zostały dostatecznie przetestowane pod względem bezpieczeństwa stosowania ich u ludzi. W mainstreamie obowiązywała i nadal obowiązuje cenzura wokół obserwowanych licznych efektów ubocznych. Wszystko to budzi uzasadnione obawy przed ich stosowaniem.

Mainstreamowe autorytety medyczne (suto opłacane przez koncerny farmaceutyczne) przekonywały, że trzeba się zaszczepić, politycy forsowali bezprawne procedury ułatwiające wymuszanie przyjmowania cudownego eliksiru w ramię. A ci, którzy obawiali skorzystania z tego dobrodziejstwa zwani byli (i nadal są) sznurami, foliarzami, antyszczepionkowacmi.

Kapłani nowej religii, jaką bezsprzecznie stał się covidowy sanitarnym, przekonywali, że nowe szczepionki są bezpieczne dla niemal wszystkich, również dla kobiet w ciąży i ich potomstwa. Działo się tak na całym świecie, również w Polsce. Propaganda posunęła się do tego stopnia, że nawet wręcz odradzano wykonanie testu ciążowego przed szczepieniem.

Zresztą mainstreamowe autorytety medyczne nadal uznają szczepienia przeciwko covid za bezpieczne dla kobiet w ciąży i ich nienarodzonych dzieci. Czy aby tak jest na pewno?

Spieszmy się kochać teorie spiskowe – tak szybko się spełniają…

Niezależni naukowcy i lekarze dość szybko zorientowali się, że szczepienia p/covid niosą realne zagrożenia dla kobiet w cięży i ich poczętych dzieci. Ich spostrzeżenia zostały okrzyknięte kolejną teorią spiskową, którą należy w najlepszym razie zignorować, a krnąbrnych foliarzy napiętnować.

I cóż się okazało? Otóż okazało się, że szczepienia p/covid są dla dzieci w łonach matek niemal tak samo zabójcze jak pigułki aborcyjne.

Badanie i analiza opublikowane w kwietniu 2021 r. w New England Journal of Medicine przez Shimabukuro i współpracowników wykazało bardzo wysoki odsetek poronień w pierwszym trymestrze ciąży – aż 82%.

Oprócz tego we własnym raporcie 20 kwietnia 2021 r. pt. Pregnancy and Lactation Cumulative Review (Zbiorczy przegląd nt. ciąży i laktacji) sam Pfizer ujawnił, że ponad połowa kobiet w ciąży, które przyjęły szczepionkę, doświadczyła niepożądanego zdarzenia. 25% tych zdarzeń niepożądanych obejmowało przedwczesne pęknięcie błon płodowych, skrajne wcześniactwo i śmierć” noworodka.

Wiedzieli, ale nie powiedzieli

Niejaki dr Anthony Fauci (dyrektor National Institute of Allergy and Infectious Diseases (NIAID), główny koordynator polityki antycovidowej w USA wiedział, że przyjęcie preparatu niesie ryzyko poronienia, zresztą nie tylko on. Jak wykazało dochodzenie – już w styczniu 2021 roku Fauci pisał widomości tekstowe (adresowane do ówczesnej dyrektor CDC, dr. Rochelle Walensky i dr Viveka Murthy’ego), w których informował, że burza cytokinowa (nadmierna produkcja białek zapalnych) i gorączka, które występują po drugiej dawce szczepionki mRNA przeciwko koronawirusowi, mogą prowadzić do poronienia w pierwszym trymestrze ciąży. Koncern Pfizer i inne też wiedziały, że wciskają trefny towar…

Oficjalna narracja oczywiści wyglądała zupełnie inaczej. Fauci i jego współpracownicy przekonywali, że szczepienia te są bezpieczne i nie ma powodu do obaw. Kobiety były poddawane presji ze strony pracodawców, lekarzy, nierzadko również swoich bliskich i znajomych, aby się szczepić. Analogicznie działo się w innych krajach, również w Polsce, w której zapewne takich Faucich też nie brakuje…

Sytuacja niewątpliwie wyglądałaby inaczej, gdyby kobiety wiedziały o sporym ryzyku jakie niesie przyjęcie eliksiru określanego mianem szczepionki przeciwko najpopularniejszemu wirusowi. Wiele z nich zapewne nie przyjęłoby szota w ramię, zaś obawa przed ewentualnymi pozwami z ich strony studziłaby zapędy pracodawców (i innych zwolenników przymusu szczepień) w kierunku zmuszania matek do narażania życia ich poczętych dzieci.

Na całym świecie wiele kobiet zgłaszało powikłania po przyjęciu szczepionek p/covid – nie tylko te dotyczące przebiegu ciąży czy stanu zdrowia dziecka – przykłady można znaleźć choćby tutaj.

Należy spodziewać się sporej liczby badań i raportów informujących o lawinowym wzroście liczby poronień w poszczególnych krajach i regionach u kobiet, które przyjęły słynny eliksir w ramię. Za przykład niech posłużą również np. izraelskie dane z 2025 roku, z których wynika, że u tamtejszych kobiet wzrosła o 43% liczba poronień po otrzymaniu szczepionki przeciw COVID-19 – między 8 a 13. tygodniem ciąży.

W wielu krajach osoby zmagające się z poszczepiennymi powikłaniami teoretycznie mogą ubiegać się o zadośćuczynienie i odszkodowanie, ale jest to długa i żmudna droga, swoisty tor przeszkód (jedną z nich nadal jest mainstreamowa narracja i niechęć do jej zmiany), a życia dzieciom utraconym i innym zmarłym albo utraconego zdrowia przywrócić już się nie da.

Ukrywanie istotnych zagrożeń przed opinią publiczną podważa i tak już mocno nadszarpniętą wiarygodność medycznej narracji głównego nurtu, zwłaszcza w odniesieniu do wirusa celebryty i metod walki z nim.

Zasada primum nocere nie leży w interesie koncernów farmaceutycznych i ich beneficjentów. Oni wyznają zasadę – po pierwsze zarobić. Drapieżnik, który już raz poczuje krew tak szybko już nie odpuści…

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Bezbronne ofiary, bezkarni oprawcy

Ideologia, która każe krzywdzić głoszących prawdę 

Pięścią w potykacz z akcją „Ocalone” – pikieta w Krakowie

Drastyczne banery antyaborcyjne jednak nie są nieprzyzwoite

Gizela nie idzie sama

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: