Wzruszający cykl dokumentalny „Moje 600 gramów szczęścia” o lekarzach z krakowskiego szpitala, którzy z oddaniem ratują wcześniaki pokazuje do jakiej miłości, oddania i determinacji zdolni są rodzice i lekarze, by ratować urodzone nawet w 24 tygodniu ciąży dzieci. Niestety nie zawsze i nie we wszystkich szpitalach tak się dzieje.

Wzruszający cykl dokumentalny „Moje 600 gramów szczęścia” o lekarzach z krakowskiego szpitala, którzy z oddaniem ratują wcześniaki pokazuje do jakiej miłości, oddania i determinacji zdolni są rodzice i lekarze, by ratować urodzone nawet w 24 tygodniu ciąży dzieci. Niestety nie zawsze i nie we wszystkich szpitalach tak się dzieje.

O tym, że bywa inaczej świadczy przypadek „dziecka z Opola”. Przyszło na świat przedwcześnie,  poprzez cesarskie cięcie. Celem operacji nie było ułatwienie porodu, ale spowodowanie śmierci małego człowieka, który według badań był obarczony zespołem Downa. Dziecko miało umrzeć zaraz po operacji, bo miało być za małe do samodzielnego życia poza łonem matki. Było jednak silniejsze niż oczekiwali lekarze. Ważyło 600 gramów, oddychało samodzielnie i głośno krzyczało. Z powodu „zafundowanego” mu przez matkę i lekarzy wcześniactwa potrzebowało jednak opieki neonatologicznej, by przeżyć. Ginekolodzy, których celem nie było ratowanie dziecka, tylko „zakończenie ciąży”, wyperswadowali to jednak neonatologom. Dziecko po 4 godzinach zmarło.

Historia niczym z horroru, jednak wiele wskazuje na to, że takie sytuacje mogą mieć miejsce każdego dnia. Ponad 90% zabijanych dzieci, to dzieci podejrzane o chorobę, a więc zabijane na późnym etapie ciąży – w 5 bądź 6 miesiącu ciąży. Skoro „oficjalne”, a więc te „chciane” wcześniaki rodzą się na tym etapie żywe, to wiele z zabijanych przez wywołanie przedwczesnego porodu dzieci również z pewnością żyje. Co się z nimi dzieje? Kto decyduje o ich być lub nie być? Ile czasu umierają? Co się dzieje z ich ciałami?

Zabijanie dzieci jest okrutną zbrodnią. Dlatego też od miesięcy trwa akcja „Szpitale bez aborterów” podczas której regularnie pikietujemy wiele szpitali, w których dokonuje się aborcji. Jest bardziej niż oczywiste, że lekarz, który zabija dziecko zanim opuści ono kanał rodny matki nie będzie miał żadnych skrupułów by pozbawić go życia również wtedy, gdy znajdzie się ono po drugiej stronie tego kanału.

Dlatego też apelujemy do Ministra Zdrowia, by zarządził kontrolę wszystkich szpitali, które zabijają dzieci. Mamy nadzieję, że ukaże ona szerszemu gronu pełen obraz barbarzyństwa, jakim jest aborcja i skłoni do jej zdelegalizowania.

[author] [author_image timthumb=’on’]http://www.proprawodozycia.pl/wp-content/uploads/2015/08/AM-—-kopia.jpg[/author_image] [author_info]Aleksandra Musiał – Ekspert Fundacji Pro-prawo do życia[/author_info] [/author]

Uważasz, że to ważne? Udostępnij znajomym:

Więcej interesujących treści

Napad na uczestników różańca w Elblągu!

Bezkarność dla morderców

Katowice, Kraków, Rzeszów – zobacz, co robimy na południu, by powstrzymać aborcję!

List do przyjaciół: Skąd się biorą nożownicy?

W Kolonii rozpoczynają się targi dzieci

Wspomnienie o Waldemarze Krysiaku

Wesprzyj działania Fundacji!

Możemy dalej działac tylko dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Liczymy na Ciebie. Każda złotówka, która trafia do naszej Fundacji jest wykorzystywana na walkę z cywilizacją śmierci. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne – wspomóż nas chociaż drobnym datkiem!

. PLN
. PLN

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667

Fundacja Pro – Prawo do życia,
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22,
05-800 Pruszków

Dla przelewów zagranicznych:
IBAN PL79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Kod BIC Swift: INGBPLPW

Prosimy o podanie w tytule wpłaty także adresu e-mail.

Wesprzyj nasze akcje: